Dzięki Dziewczyny za odzew, za doping, za motywację. Choć tę ostatnią miałam już wczoraj po publicznym wyartukułowaniu listy rzeczy "do-zrobienia-na-już". Spałam dziś przez nią tylko 3,5 h, ale zmontowałam pierwszego twora z tej długiej listy:
Wybrałam najlżejszy materiał i jednocześnie najbardziej wytrzymały i najmniej brudzący z tych, które miałam
Późna pora dała o sobie znać kompletnym gapiostwem, bo zapomniałam wszyć Agi firmową metkę ;-), dlatego bezczelnie się podpisałam
Koło jabłuszka miał być jeszcze jeż - nie wiem, jak by wyglądał, bo nie zdąrzyłam go wyciąć, gdyż szybkie obroty maszyny obudziły Małego
I jakie było moje zdziwienie, gdy usłyszałam zaspane: "Zmieniłem zdanie. Chciałbym z ciuchcią". Uśmiech pojawił mi się na twarzy, bo pamiętam JAK DZIŚ, gdy moja ukochana Mama uszyła dla mnie worek na kapcie, gdy szłam do przedszkola. Była to jedna z najcenniejszych rzeczy, jaką miałam! Zwykły-niezwykły brązowy worek z naszytą truskawką w rogu. Ukochany i jedyny! I wiedziałam, że MUSI powstać drugi, ten jedyny dla mojego Brzdąca. Bo może też będzie taki ważny dla niego. Jak TEN, który był kiedyś taki dla mnie:
Odnalazłam go i zobaczyłam, jak daleko mi jeszcze do kunsztu szyciowego mojej Mamy Mistrzyni W Szyciu. Ten z ciuchcią na pewno będzie teraz lepszy po oględzinach truskawkowego :-)
Cieszy mnie fakt, że pomimo nocnej reklamacji, worek znalazł dziś zastosowanie, został wypchany zabawkami i pojechał z nami w odwiedziny do cioci Agi - Tej, Co Piecze Mufinki.
nakręcona na szycie ciuchciowego worka
aga
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą domek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą domek. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 23 sierpnia 2011
sobota, 29 stycznia 2011
A-a-a, śpiochy dwa, w beżo-różach obydwa
Trochę zaspały, trochę się poobijały, ale koniec końców zawitały. Całą paczką, bo w komplecie szytym prawie z tych samych materiałów
Chyba nie zniosłabym u siebie takich wiecznie zagadanych Śpiochów
Oddzielnie wyglądają zdecydowanie bardziej zaspanie (przynajmniej ta większa gaduła)
Cała gromadka uszyta dla dwóch dziewczynek, siostrzyczek
Fajnie wyglądają takie komplety. Gdybym miała czas, sama uszyłabym większą gromadkę ktosiów dla samej siebie :-)
W tle widać też kawałek misia - malowane przeze mnie meble mojego synka. Chyba niedługo będzie już czas na zmianę bohaterów z przytulastych w zawadiackich - może morze, palma, statek, żagle, piraci.. Dojrzewam do tego przedsięwzięcia..
z życzeniami leeeeniwej soboty, w miłym towarzystwie, przy ciekawych rozmowach
aga (i Śpiochy ;-)
czwartek, 12 sierpnia 2010
Podkładki pod pucharki z lodami
Kopia robocza owego posta jest już od czerwca na bloggerze, a ja od tego momentu nie znalazłam czasu, aby tytułowe podkładki sfotografować Z lodami. Nic, będą zatem BEZ :-) coby biedny, zapomniany post ujrzał światło dzienne.
Lubię je. Lody smakują jakoś lepiej, a jak rozkładam je na okrągłym stole, robi się momentalnie fajny klimat.
I żeby nie leżały odłogiem w szufladzie, każda podkładka ma zawieszkę - wiszą i zdobią (i znikają powoli z każdą nową wizytą Gości ;-)
pozdrowienia
aga
Lubię je. Lody smakują jakoś lepiej, a jak rozkładam je na okrągłym stole, robi się momentalnie fajny klimat.
I żeby nie leżały odłogiem w szufladzie, każda podkładka ma zawieszkę - wiszą i zdobią (i znikają powoli z każdą nową wizytą Gości ;-)
pozdrowienia
aga
środa, 7 lipca 2010
Jak zrobić domek
EDIT: Dziękuję za wszystkie komentarze - nie sądziłam, że tak wiele z Was się tak ucieszy - dla mnie to radość razy 5 :-) Za sugestią Lili (dziękuję!) zgłaszam domki do wyzwania w ArtPiaskownicy
Zatem do dzieła! Potrzebne będą:
bawełna na ściany
koronki na wykończenie dachu
gruba ocieplina
podszewka lub bawełna w drugim kolorze
kolorowa nitka
kilka skrawków różnych materiałów
krótki zamek
Zaczynamy od wycięcia kształtu domku - z bawełny na ściany, z ociepliny i podszewki - wszystkiego po 2 sztuki na domek (czyli na 1 potrzebujemy 6 ścian) - baaardzo czasochłonna czynność. Przygotowujemy tasiemki - można je poprzeplatać różnokolorowymi tasiemkami satynowymi lub zastosować je saute
Przednią ścianę łączymy z ociepliną, wyszywając na maszynie dachówkę i przyszywając tasiemki
Szukamy odpowiednich resztek na drzwi
Mocujemy je odpowiednio do ściany
do wieeelu ścian ;-)
Sadzimy kwiatki bądź bluszcz
Następnie sięgamy po ścianę tylną i podszewkę
Robimy przekładańca, czyli ściana-ocieplina, ściana-ocieplina itd.
Teraz jest też dobry moment na podpisanie swojego dzieła
Wszywamy zamek, łącząc ocieplone ściany z podszewką i mamy gotowy dom na biżuterię
Duuuużo domków na kobiece skarby
Życzę przedniej zabawy w budowaniu własnych!
aga
Etykiety:
domek,
kosmetyczka,
tutorial
sobota, 19 czerwca 2010
Domek na biżuterię
Kiedyś, dawno, dawno temu, kiedy w Polsce było na półkach pusto, moja chrzestna raz na rok rozświetlała tę szarą rzeczywistość swoim przyjazdem. Pełna optymizmu, uśmiechu, świetnie ubrana, z mnóstwem prezentów i zdjęć. Jak łatwo się domyślić przylatywała z zagranicy i swój pobyt zamieniała po prostu w bajkę dla mnie. Kolorowe rzeczy, gadżety szkolne, słodycze pakowane w pękatego słonia zamiast w torebkę... BAJKA. Mimo że było to dawno, pamiętam jak dziś, jaką za każdym razem sprawiała mi frajdę! I pamiętam, jak swój naszyjnik z drobnych pereł zawsze starannie chowała w atłasową miękką torebkę. Przypomniało mi się o niej w momencie, gdy wzięłam do ręki uszyty wczoraj domek
Zastosowanie grubej ociepliny plus mały rozmiar domku dało niesłychany efekt miękkości, której dotyk przywiódł z wielką siłą wspomnienia. Śmieszne, bo do tej pory sądziłam, że równie silne reminiscencje wywołuje jedynie zapach, zmysł powonienia.
Zdjęcia zrobiłam przed chwilą przy sztucznym świetle - kolory są niestety spłaszczone (oliwka przy zawieszce jest w ślicznym kolorze pudrowego różu), ale przynajmniej zgodnie z obietnicą SĄ :-)
Muszę przyznać, że zawieszka sprawdza się tu naprawdę wyśmienicie
Środek uszyłam z bawełny w biało-niebieskie paseczki - jak ja uwielbiam ten materiał! To niebieska wersja tego różowego - oba są niesamowite: miękkie i w miarę grube
Z tyłu wyszyłam trzy łodyżki z perłowymi kielichami w kolorach: pudrowego fioletu, bladego różu i ecru
A na sam koniec tej krótkiej sesji mój słonik zadomowił sie tam na dobre i wreszcie ma przytulny.. DOMEK!
Kreatywnego wieczoru (u mnie właśnie taki będzie)
aga
PS Zapraszam Was jutro na CUKIERKI!
Etykiety:
domek,
kosmetyczka
wtorek, 30 marca 2010
Póki gorące
Szyję dom czy kuję żelazo - mniejsza o szczegóły, bo aktualnie wygląda tak (ręcznie murowany brązowym kordonkiem ;-)
Przepikowałam cały spód i boczne ściany
Ma dużo miejsca w środku, bo będzie spełniał ważną funkcję :-)
Szyję go na żywca i nie mam bladego pojęcia, co z niego będzie, dlatego przynajmniej o małe szczegóły mogę podbać
góra kieszonki
i dół
I tak dla ożywienia wnętrza
Ciag dalszy, mam nadzieję, nastąpi jeszcze w tym tygodniu!
Subskrybuj:
Posty (Atom)