Cześć Dziewczyny, mimo że mam za sobą dzisiaj zaledwie 2 godz. snu to mam siłę i ochotę na szybką recenzję na blogu. Zdecydowałam się na coś kolorowego, żeby było ciekawie, a że akurat szminek mam multum to jest co recenzować. Dzisiaj pod lupę wezmę produkt z dolnej półki, który urzekł mnie w Internecie swoim niecodziennym kolorem. Co się kryje w tym białym opakowaniu...?
Opakowanie jest bardzo tanie i liche. Plastik jest nie najlepszej jakości, a zamknięcie, które powinno działać na zatrzask, co zapobiega niechcianemu otwieraniu się np. w torebce, nie działa wcale, wskutek czego nakrętka/skuwka lata jak oszalała, napisy się ścierają bardzo szybko co mnie wkurza, bo to bardzo nieestetycznie wygląda. Sam mechanizm wewnątrz działa dobrze. Rzeczą, której nie rozumem jest przezroczysta część, której osobno nie sfotografowałam, ale jest widoczna na zdjęciu powyżej. Jest to jakby mały słoiczek na spodzie, który można wykręcić. Tylko po co? W środku jest pomadka. Myślałam, że ma to tylko zadanie informacyjne, z jakim kolorem mamy do czynienia. Pomijając sens odrębności tej części od reszty pomysł bardzo fajny, bo ułatwia to odnajdywanie pomadki w gąszczu innych w toaletce (szczególnie jak ktoś ma specjalne organizery).
| góra - jedna warstwa | dół - ok. 5 warstw | |
Konsystencja to mój drugi zawód. Miałam nadzieję, że pomimo niskiej ceny pomadka okaże się kremowa. Niestety, jest strasznie tępa i nieprzyjemna w aplikacji. Robi smugi, podkreśla suche skórki, każdą nierówność i niedoskonałość ust. Co najlepsze w opakowaniu jest "plastyczna", przez co łatwo się łamie i odchyla brudząc opakowanie. Na ustach utrzymuje się średnio - bez jedzenia/picia ok. 1-2 godz. Kolor jest ładny. W opakowaniu wygląda na zgaszony fiolet z lekką domieszką różu idealny na wiosnę czy lato. Na skórze, a tym bardziej na ustach, wydaje się dużo bardziej różowy, wyraźnie przebijają czerwone tony. Nadal prezentuje się atrakcyjnie dla oka (pomijając krzywdy wyrządzone przez tępą konsystencje w przypadku, gdy nie mamy ust idealnych), ale już nie tak ciekawie i inaczej. Ten "mat" w nazwie to duże uproszczenie - nie jest to pomadka kremowa, ale też nie wysycha do matu. Intensywność koloru można, a raczej trzeba stopniować. U góry widać znaczącą różnicę. Za jedną warstwę uważam jedno przejechanie po ustach/skórze, a dla wyraźnego koloru trzeba się niestety nieźle namachać. Zapach jest chemiczny, bliżej nieokreślony, ale nie przeszkadza. Dla mnie jest neutralny.
| lewo - usta z bezbarwnym balsamem | prawo - MUA (Lilac Belle) |
Cena: 5,90 zł; 3,8 g; sklepy internetowe np. cocolita.pl
Podsumowując, nie jestem zadowolona z zakupu. Ilość minusów jest zbyt duża i nawet dość ciekawy kolor nie uratuje w pojedynkę tej sytuacji. Opakowanie i konsystencja od razu zdradzają cenę produktu. Nie zdecyduję się na inne kolory i na pewno będę długo rozważać zakup innych produktów tej firmy. Jeżeli komuś kolor się bardzo spodobał to może przeznaczyć 6 zł na tę szminkę, ale proszę nie spodziewać się cudów.Zdecydowanie odradzam ją osobom, które mają "problematyczne" usta ze skłonnościami do wysychania czy pękania.
Jestem bardzo ciekawa, czy któraś z Was ma tę pomadkę!
Na polskiej blogosferze nie mówi się dużo o tej marce (no poza paletą Undressed me too i rozświetlaczem). To tania marka, ale w przeciwieństwie do Makeup Revolution "nudna" w kolorystyce produktów i ich formie.
Chętnie przeczytam Wasze opinie.
Pozdrawiam, Marta
Kolor bardzo mi się spodobał, szkoda że taka słaba ta pomadka. Ale ja szczerze mówiąc marki nie znam
OdpowiedzUsuńSuper jest ten kolorek ;)
OdpowiedzUsuńKolor faktycznie ciekawy, ale właściwości odstraszające. Nie mam nic z MUA i nie planuję żadnych zakupów.
OdpowiedzUsuńAsortyment mają strasznie ubogi i taki typowy dla tańszych marek kosmetycznych, chociaż Essence też do nich należy, a czasem mają naprawdę ciekawe propozycje...
UsuńMiałam kiedyś szminka z MUA i też się zawiodłam :(
OdpowiedzUsuńCzyli to nie tylko z moją coś jest nie tak.
UsuńSzkoda, że się nie sprawdziły bo w tej chłodniejszej wyglądasz cudnie.
OdpowiedzUsuńJa uwielbiam takie fiolety, więc tym większe czuję rozczarowanie, że się nie sprawdziła, bo to rzadko spotykany kolor.
UsuńWidziałam te pomadki w Pepco i jakoś mnie nie zachęciły.
OdpowiedzUsuńNawet nie wiedziałam, że stacjonarnie w Pepco można znaleźć kosmetyki MUA
UsuńNie lubię tępych pomadek, ale ja leniwa jestem, wolę machnąć raz i mieć spokój :)
OdpowiedzUsuńTylko mam uwagę, bo w poście nie widać niektórych słów, są jedynie puste luki. Początkowo sądziłam, że może mają inny kolor, ale i po zaznaczeniu brak czegokolwiek
Hmmm, u mnie wszystko wygląda normalnie. Może to zależy od ustawień komputera...
UsuńCzy ktoś jeszcze ma ten problem?
Teraz wszystko ok. Może chwilowa niedyspozycja :)
UsuńKolor ma ładny ale to trochę za mało :(
OdpowiedzUsuńKolor ma cudowny, ale też miałam ich matową pomadkę tyle, że w płynie i była straszna... ;/
OdpowiedzUsuńO dobry mat, również ten w płynie, bardzo trudno, a ja tak lubię to wykończenie na ustach! Najnowsze matowe pomadki w płynie od Anastasia Beverly Hills wyglądają bosko, więc na pewno się na niejeden kolor skuszę :)
UsuńNie miałam nigdy ich produktów, ale skoro ta pomadka podkreśla suche usta, to niestety jej nie kupię... :( Z tego względu nie używam matowych pomadek, bo muszę je nasmarować balsamem, co mija się z matowym celem. :D
OdpowiedzUsuńJa, żeby usta na zdjęciach w miarę ładnie wyglądały, podjęłam 3 dniową kurację polegającą na ciągłym smarowaniu ich balsamami, w przeciwnym razie byłoby nieciekawie :P
UsuńOj kolor totalnie nie mój :)
OdpowiedzUsuńmimo wszystko piękny ma kolor ;)
OdpowiedzUsuńMimo wszystko na zdjęciach, na Twoich ustach wygląda ładnie :)
OdpowiedzUsuńŚliczny kolorek, ale zdecydowanie nie dla mnie z powodu braku kremowej konsystencji. ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam. :**
Szkoda ze sie nie sprawdzila, ale mimo wszystko na zdjeciach wygląda slicznie :)
OdpowiedzUsuńKupiłam ją jakoś w kwietniu, ale mi się podoba. To prawda, że może wysuszać usta. Natomiast matowe szminki już tak mają, a kolor jest piękny jak na cenę produktu. ;)
OdpowiedzUsuńNowo założony blog z recenzjami o makijażu